turdewały Dzisiaj krótka regeneracja po sobotnich szaleństwach śniegowych. We wrocławiu jednak śniegu brak. Za to ten tydzień sapowiada się słoneczny i upalny, będzie można miło pokręcić;) Wzdłóż wałów obok Kilimandżaro:
Wały Wrocławskie Mały trening wałami zaliczony. Ponieważ jechałem na małym kacu postanowiłem zrobić lajtową przejażdżkę. (Nie)stety oczywiście wyrwałem do przodu i tak już cały czas, jak zwykle. Tutaj potwierdza się moja prywatna teoria, że na kacu(a w zasadzie na odchodzącym kacu) mam niezłego kopa;)
Piękna słoneczna niedziela kusi i zachęca. Zostałem zachęcony i zrobiłem standardową traskę. Jesień w pełni. W drodze z Kilimandżaro do mostu Swojczyckiego:
Wały wzdłuż ogrodzenia Zoo:
Miałem zrobić inną traskę, ale pewna piękna pani mnie rozproszyła, zadumałem się, a rower pojechał na pamięć trasą turdewały! W sumie dobrze się złożyło bo było mniej przez miasto, a więcej wałami:) Dodatkowo od pięknej pani dowiedziałem się, gdzie jest najbliższy lokal wyborczy:) Wracając sprawdziłem, czy faktycznie tam jest. Wolę błądzić i szukać na rowerze niż pieszo. <mądrala mode on> Nie wiem czy wiecie, ale we Wrocławiu wybieramy jednego posła i trzech senatorów:) <mądrala mode off>
Bikemaraton Polanica-Zdrój, finał Finał cyklu maratonów w Polanicy, na koniec tak zwanego sezonu. Pogoda jak zwykle dopisała, chociaż było nieco chłodniej niż zwykle. Na starcie stawiliśmy się z Asią i Arnim.
Niektórzy wieźli rowery na maraton w taki niespotykany sposób. To zdecydowanie były karbonowe rowery;D Przygotowania przed startem: Tutaj prezentuję wyłamaną szprychę. Niestety nie udało się przed startem założyć nowej. Na mecie okazało się że pękła po drodze druga szprycha.
Ostatni maraton i przydażył się mały defekt w postaci zniszczonego łańcucha. Nie dość że się zerwał to jeszcze powichrował, więc wymiana i sztukowanie zapasowych ogniwek trwało z 10 minut. Łańcuch zerwałem na powolnym podjeździe po kocich łbach. W Polanicy było moim zdaniem najwięcej odcinków mocno telepiących, kocich łbów i ogólnie wytrącających z rytmu. Co nie zmienia faktu, że trasa świetna. Kilka km wcześniej oddałem moją zabytkową siedmio-łatkową dętkę młodemu zawodnikowi z nr 1115. Było jakieś 15km do mety, a ja miałem jeszcze łatki;>. Chłopak prosił o dętkę takim litościwym głosem, że nie mogłem odmówić:D
Ostatecznie w cyklu 9 maratonów przejechałem 8 maratonów giga (70-105km) i jeden mega w Zawoji. W generalce M2 zająłem 51 miejsce z il. 2600 pkt: Generalka bikemaraton 2007. W przyszłym roku będzie atak na top 20 giga senior m2;>
Tylko lekko błotne twarze(Tomek, blas, Piotrek). Pit stop tuż przed dojazdem do Kłodzka i to już prawie koniec wyjazdu. Potem jeszcze tylko pizza i piwo w oczekiwaniu na pociąg do Wrocławia:)
Śnieżnik(1425mnpm.) zdobyty. Wiało, mżyło i mroziło. Było świetnie:) Szczególnie podjazd i zjazd ze Śnieżnika.
Spotkaliśmy dziwne pojazdy z nosnow.pl oraz trochę koników, więc zrobiliśmy sobie konioterapię;)
Milion tysiąc pięćset sto rowerów! Turdewały terening Siakoś ciepło było i biegacze na wały wypełzy pod wieczór. Ale generalnie żadnych przeszkód:D Nawet rowerów prawie zero.