Rekonesans Supermaratonu Gór Stołowych

Sobota, 21 czerwca 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Bieganie, Góry, Zdjęcia
Uczestnicy
Wybraliśmy się z Kasią do Pasterki na rekonesans nowej trasy Super/maratonu Gór Stołowych. Chciałem sprawdzić co to za zbieg Piotrek dodał, a Kasia biegła treningowo pod Karkonoski.
Na pierwszym zdjęciu widać nowy odcinek. Podejście z Wodospadu Pośny do rozwidlenia szlaków dodaje ok 250m w pionie do starej trasy maratonu, więc w sumie będzie ok 2500m. Na dystansie dochodzi ok 2.5km, razem ok 50km. Zbieg do wodospadu jest krótki, bardzo stromy i mokry, poprzetykany głazami.

Podejście z Wodospadu Pośny.

Przedsmak Szczelińca na krótkim zbiegu tuż po nawrotce.

Szlak z Błędnych Skał do Karłowa, ciepły i płaski odcinek.







Ślad z GPS po trasie maratonu od Pasterki przez Błędne Skały, Karłów i do Szczelińca, później jeszcze dobieg do Pasterki

Finał przygotowań

Środa, 30 kwietnia 2014 · Komentarze(1)

Żeby w tym roku usystematyzować swoje przygotowania do Transvulcanii sięgnąłem do pierwszej z brzegu książki o ultra jaką posiadam(jedynej) i wybrałem pierwszy z brzegu plan treningowy. Ta książka to Relentless Forward Progress skierowana do początkujących ultrasów. Ponieważ ocknąłem się 10 tygodni przed startem, a plan treningowy jest na 24 tygodnie musiałem wybrać to co zostało. Jak widać na załączonym obrazku plan planem, a życie życiem. Generalnie udało się zrealizować jakieś 80%. Z powodu bólu kolana plan wystartował po ZUKu na którym okazało się że kolano nie boli.
Oprócz tego co w tabelce były jeszcze codzienne dojazdy do pracy rowerem(miejskie interwały), mniej więcej cztery godziny karate w tygodniu i od czasu do czasu joga z Kasią.
Jak taki trening przełoży się na wynik okaże się już wkrótce - egzamin 10 maja na La Palmie.

Statystyki biegowe listopad - maj prawdopodobnie z małymi nieuzupełnionymi wpisami.
Dla porównania statystyki biegowe(od listopada do maja) przed Transvulcanią 2013.

Wieczorna przebieżka

Wtorek, 29 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Kategoria Bieganie, Zdjęcia


Ostatnia przebieżka przed wyjazdem na Transvulcanię, dalsze lajtowe przygotowania będą na Teneryfie i La Palmie. W międzyczasie wejście na Teide i aklimatyzacja do wysokości i nieustającego słońca.
Jak widać na profilu bieg do łatwych nie należy, mam nadzieję że ostatnie dłuższe wybiegania pozwolą poprawić wynik sprzed roku 10:34h.
Kasia tym razem wybiera się na półmaraton 26km z metą w El Pilar, czyli będzie głównie podbiegać:)
W tym roku na wszystkich dystansach jest wyjątkowo dużo Polaków 21 osób, w tym 17 na biegu długim w tym wielu znajomych, do zobaczenia na starcie!



Nie możemy się już doczekać z Kasią smaku kanaryjskich bananów i papai zakupionych w warzywniaku Fruteria Anticrisis :)


Papaja bez pestek i dojrzałe pachnące banany na La Palmie - pycha!

Ślęża i Radunia biegiem

Sobota, 26 kwietnia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Bieganie, Góry, Zdjęcia
Uczestnicy
Dłuższa wycieczka biegowa z Kasią i Robertem na nieśmiertelną Ślężę i Radunię. Bardzo ciepły dzień, chociaż po północnej stronie było chłodnawo.
Ostatni długi bieg przed Transvulcanią, chociaż nie wiadomo co nam przyjdzie jeszcze do głowy w górach na La Palmie...
Na Transvulcanii biegniemy właśnie w takim składzie :)

Zbieg ze Ślęży niebieskim szlakiem

Robert na bardzo fajnej ścieżce grzbietem


Zbieg niebieskim szlakiem z Raduni w stronę Sulistrowic.

Po paru godzinach w lasach postanowiliśmy wrócić do Sobótki asfaltem z Sulistrowic przez Będkowice. Złapaliśmy trochę słońca.
Ślad gps z wycieczki.


Góry Świętokrzyskie i Łysica z Olgą

Sobota, 12 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Kategoria Bieganie, Góry, Zdjęcia




Dłuższa wycieczka z Olgą w Góry Świętokrzyskie. Chyba jeszcze nigdy nie przebiegliśmy razem tyle km.
Pobiegliśmy bardzo fajną trasą z Bodzentyna przez Św. Katarzynę, dalej do Łysicy(612m). W Św. Katarzynie jest płatne wejście na szlak czerwony 6.5zł. Za Łysicą pobiegliśmy jeszcze do Kakonina z małą kapliczką. Tutaj zawróciliśmy i z powrotem do miejsca startu.
Po drodze spotkaliśmy kilkoro biegaczy i rowerzystów. Turystów pieszych niewiele więcej. Jedna para startowała w tym samym miejscu co my, ale przebiegli dwa razy więcej dobiegając do Św Krzyża i z powrotem. Nawet tutaj można zrobić długie górskie wybieganie :)

Ślęża z Kasią

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · Komentarze(2)

Kasia miała w planie dłuższe wybieganie, a ja aktywny wypoczynek. Więc wypoczęliśmy razem na Ślęży.
W Sobótce jeździli akurat jacyś kolarzyści więc nasz bieg wystartował w centrum, później spod schroniska pobiegliśmy w prawo czarnym szlakiem dookoła aż do Tąpadła. Później wspinaczka na Ślężę, nawet całość biegiem i szybki zbieg w chłodzie.
Nogi o dziwo zachowywały się całkiem dobrze po wczorajszym najdłuższym wybieganiu jakie kiedykolwiek zrobiłem treningowo.
Kasia biegła całość bardzo dobrze, chyba dzięki świetnej elastyczności mięśni z jogi :)

Do Wałbrzycha biegiem przez las

Sobota, 5 kwietnia 2014 · Komentarze(1)
Powtórka wycieczki biegowej sprzed tygodnia z nieco zmodyfikowaną trasą. Zamiast skręcać do Bielawy na 32km pobiegłem dalej do Wałbrzycha. Trasa Bardo - Wałbrzych to była słuszna sugestia Wirka. Właśnie ta zmiana dała mi tego dnia motywację do ruszenia się z wyra o 5 rano w sobotę. Dodatkowa motywacja była tym bardziej potrzebna, ponieważ nikt nie zgłosił się do wspólnego porannego biegu(a specjalnie nie straszyłem zamiarami...).

Pogoda wg prognozy zapowiadała się wspaniale ok 15st i słonecznie. Na zdjęciach widać, że prognoza prognozą a życie życiem...Nawet ubrań wziąłem mniej i cały dzień biegłem tylko w podkoszulce z MGS i kurteczce z NB. Temperatura wahała się od 3 do oszałamiających 7st. C i przez kilka godzin padał deszcz.
Ogólnie wycieczka wystartowała we Wrocławiu o 6 rano PKP do Barda. Od 8 rano przez ok 8 godzin wycieczka po Górach Bardzkich i Sowich. O 16:35 był pociąg z Wałbrzycha, który dojechał do Wrocławia po 18. Długi dzień z przerwą na obiad w Schronisku Sowa w postaci zupy pomidorowej i naleśników.
Dworzec w Wałbrzychu zupełnie pusty, więc w pociągu miałem "wyżerkę" składającą się z dwóch żeli, garści migdałów i dwóch łyków wody. Jak na posiłek potreningowy trochę niezgodnie z zaleceniami...

Żdanów o poranku wyglądał prawie identycznie jak tydzień wcześniej

Tempo było spokojne i o dziwo dokładnie takie utrzymało się przez cały dzień, chociaż później już z większym wysiłkiem

Znowu spotkałem salamandrę, a nawet dwie, tym razem była jednak narowista i chciała uciec z kadru

Momentami było tajemniczo :)

Na Kalenicy(964m) małe śmietnisko i stalowa wieża widokowa

Widok z wieży niestety nie powalał...

Najwyższy punkt wycieczki Wielka Sowa 1015m. Z wchodzenia na wieżę zrezygnowałem, bo spieszyłem się na obiad do schroniska Sowa

Przed samym Wałbrzychem niespodziewane wzniesienie Przełęcz pod Borową 660m
Kolejna niespodzianka to stromo nachylone błoto, jakoś wybrnąłem

Skończyła mi się mapa papierowa i trochę miałem problemy z nawigacją tuż przed metą, ale i tutaj udało się wybrnąć

Ogólnie wycieczka bardzo udana, dystans zrobiony prawie zgodnie z planem treningowym, gdzie było napisane 50km. To już piąty tydzień z rzędu z długimi biegami w okolicach 50km(w tym dwa ok 30km). Suma tygodniowa ok 80km. Wygląda to zdecydowanie lepiej niż przygotowania rok temu do Transvulcanii kiedy robiłem masę krótkich biegów(7-10km) głównie dwa razy dziennie(jako biegi do/z pracy). Tym razem jest więcej biegów po pagórach i dłuższych, pierwsze 30+ już w grudniu jako rekonesans ZUK.
Co z tego wyjdzie będzie wiadomo 10 maja.

Ślad GPS wycieczki

Przebieżka na Ślęży

Niedziela, 30 marca 2014 · Komentarze(1)
Kategoria Bieganie, Zdjęcia

Najpierw trochę jogi Kasi na Ślęży i spacer z Bagirą. Później już bez Bagiry luźny truchcik czarnym szlakiem w stronę Tąpadła i z powrotem. Dziwna rzecz, ale nie czuję nóg po wczorajszej dłuższej wycieczce biegowej w górach. To znaczy zasadniczo nie bolą i mogłem spokojnie wbiegać i szybko zbiegać.


Kasia biegnie na La Palmie, Wyspy Kanaryjskie
Mimo, że tydzień minął niezupełnie zgodnie z planem i były tylko trzy dni biegowe zamiast pięciu, to i tak udało się wyrobić 100% normy czyli 80km. 8.5 godzin biegania i 2100m w górę. Cztery ostatnie tygodnie były podobne, więc na papierze nie jest źle. Czy utrzymanie tego wystarczy na jeszcze lepszą Transvulcanię niż rok temu? ;)


Góry Bardzkie i Sowie, biegiem z Barda do Bielawy

Sobota, 29 marca 2014 · Komentarze(6)
Kategoria Zdjęcia, Góry, Bieganie
Przez cały tydzień biegałem tylko dwa razy, we wtorek. Po poprzednim mocnym tygodniu pojawił się jakiś ból w łydce. Czekałem więc do soboty na zaplanowaną przez Witka dłuższą wycieczkę.
Plan był taki, żeby pobiec z Barda przez Góry Bardzkie grzbietem do schroniska Zygmuntówka, po drodze przecinając Góry Sowie, kilka przełęczy i skończyć zbiegiem do Bielawy.
I tak właśnie się stało. Zaczęliśmy w składzie Robert, Witek, Mariusz, Krzysiek, Badi(pies!) i ja.
Poranek nad Żdanowem

Salamandra w centrum uwagi

Stary wiadukt dawnej kolei zębatej - kolej sowiogórska

Badi jawnie łamie regulamin wiaduktu!

Witek łamie regulamin wycieczki biegowej i idzie!

Mariusz udaje, że nie idzie i w ostatniej chwili zaczyna biec!


Trudny teren z powodu wiatrołomów


Atak szczytowy Krzycha, nie wiadomo tylko co to za szczyt

Rozdroże przed Zygmuntówką i Bukową Chatą, przełęcz Zimna Polana. Mijani turyści widząc nasz zbieg do przełęczy pytają z przerażeniem "coś się dzieje?!"

Zbieg na zupę pomidorową i zestaw surówek do Bukowej Chaty - "Zygmuntówka w remontówce", jak powiedziała jedna pani.

33 kilometr jeszcze przed zupą! Na twarzy rysuje się wyraźne zniecierpliwienie!

Co tu dużo gadać piękna wycieczka, pogoda trafiła się idealna, urozmaicony teren grzbietami po sporych pagórach z wieloma widokami i spotkanymi muflonami.
Przed ostatecznym finiszem zdążyliśmy zjeść z Krzychem pomidorówkę w Bukowej Chacie("zaraz będzie" - 25min) przy Przełęczy Jugowskiej. Następnie w te pędy biegliśmy do Bielawy 11km, żeby zdążyć na autobus do Wrocławia. Udało się, byliśmy 10min przed odjazdem. Tam już czekał Mariusz, Witek i Badi, którzy aż takiej ochoty na pomidorową nie mieli i skrócili trasę o kilka km. Robert za to postanowił zwiedzić Twierdzę Srebrna Góra, kontemplować okoliczności przyrody, niepowtarzalnej, trochę zabłądzić, zrobić więcej kilometrów i ostatecznie pojechać następnym busem.

Czekam na następną taką wycieczkę, mogą być te same góry! Dzięki wszystkim za wspólny, jakby nie było, wypad!

Mapa i zapis śladu GPS
ps. po wyjściu z busa musiałem jeszcze dotruchtać 3km do domu(może dzięki temu nie bolą mnie nogi?)

Bieg pracowo

Wtorek, 25 marca 2014 · Komentarze(2)
Kategoria Bieganie
Po dłuższych biegach w weekend nogi jakieś takie nieświeże, głównie łydki. Dwa biegi na dzień to za dużo, trzeba będzie odczekać.