Przed i Po Jeszcze pare tygodni temu wrzuciłem fotki zoogeta, a dzisiaj wieczorem zobaczyłem spoorą przemianę: wcześniej było tak:
Przez 3 dni naoglądałem się tyyyyyyyle rowerów, że zaraz po powrocie po prostu musiałem gdzieś wyskoczyć. Czyli na wyspę opatowicką :) Po drodze jest tak kolorowo:
Wyspa Na chwilę na wyspę, odpoczynek + ustawianie hampli - przedni wpadał w rezonans i pięknie grał...za pięknie. Już nie gra.
Rower wciąż w błocie po sobocie: Taki błotny rower na prawdę stylowo wygląda. Aż miło popatrzeć. Szczególnie dobrze się prezentuje w zaschniętym błocie.
Traska wieczorna następująca, plac Dominikański(Wrocław) - Sołtysowice - Pawłowice - i tutaj gdzieś źle skręciłem i zamiast do Skaryszyna trafiłem na Psie Pole. Więc zawróciłem do domu - ściemaniało się.
Pobudka 5:40 i poranna szosa... ...znowu. Zbiórka w kuchni i leniwe krzątanie się przy śniadaniu - jajecznica makaronowo pomidorowa - taka bombka, po godzinie poczułem moc ;) Na trasie nudno nie było, bo wreszcie mogłem sprawdzić ile tak na prawdę jadę - dopiero ustawiłem obwód koła do slików. Średnia oczywiście mniejsza, ale niewiele. MMS z trasy: Wracając byłem kilka razy mijany na gazetę przez ciężarówki...
Foto z komórki Swietłany dlatego taka kiepska jakość ;P Między Wilczynem, a Golędzinowem jest jeziorko, z płatną "plążą" jak już pisałem wczoraj, 4zł za cały dzień na pomoście. W lesie na stoliku stoi kasa fiskalna i chłopaki kasują... Na fotce skorzystałem ze stanowiska wędkarskiego :)
Trasa podobna do wczorajszej, ale ponieważ jest poniedziałek, to ze względu na tiry pojechałem bocznymi drogami, czyli: Wrocław, plac JP2 - Raków Wielki - Siedlec - Skarszyn - Trzebnica(troche górek było) - Wilczyn - Golędzinów - Wrocław
Kompensacja + tempówki na nowych kapciach typu slick;) Co prawda nie wiem jeszcze co te słowa znaczą(dowiem się!), ale chyba dobrze oddają dzisiejszą jazdę. I jazdy przez następne dni. W końcu w sobotę maraton. Wyjątkowo szybki przejazd, praktycznie bezwietrznie... No i teeee kaaaaaapcie ;) Opis trasy: Wrocław plac JPII - Trzebnica - Wilczyn - Oborniki Śląskie - Wilczyn - jeziorko z płatną plażą(4zł za dzień - nie skorzystałem) - Golędzinów - Wrocław. Jedyna fotka z komórki na blipie
Ślęża z Flashem Pojechaliśmy wioskami do Rogowa Sobóckiego na chleb - Flashowi bardzo zależało. Zjedliśmy pół krojonego na miejscu :D
Potem do Sobótki, Sulistrowiczek, przełęczy Tąpadła i raz dwa żółtym na szczyt. No może nie tak raz dwa, bo Flash z przyczepą wjechał gdzieś do połowy 3 kilometrowego podjazdu. Najtrudniejszy odcinek zapodał z buta.
Oczywiście Ślęża wtorkowa to pusta Ślęża. Pogoda świetna, widoczność też. Po zjeździe, na przełęczy Flash pojechał na Świdnicę, ja na Wrocław. Miałem z wiatrem, więc średnia od Sobótki do Wro wyszła 31km/h Równo godzinka:)
Nad jeziorko + zwiedzanie Wrocka z Flashem Wieczorkiem pojechałem wałami nad Bajkał. Zanim zdążyłem wrócić zadzwonił Flash, że gdzieś tam stoi i co dalej:) No więc przejąłem go przy kredce i ołówku i dalej pojechaliśmy pozwiedzać Wrocław: Pasaż grunwaldzki;), most grunwaldzi, Ostrów Tumski, Rynek, pl. Solny, Świdnicka, rzeźby przy Arkadach. Flash nacykał fotek i pewnie za pare dni coś wrzuci. U mnie siadły baterie i starczyło tylko na kamyczki;P