Grudzień, grudzień bo przeplata trochę zimy, trochę lata

Sobota, 8 grudnia 2007 · Komentarze(36)
Bardzo ciekawą wycieczkę miałem, z przygodami. Zaliczyłem nawet(świadomie) granicę-taboret między Breslau a Breną(czy co tam wyryli).

W trakcie awarii w okolicach wyspy Opatowickiej miałem takie widoczki:


Wcześniej gdzieś w Trestnie było ciepło i słonecznie:)


W drodze do domu mała przygoda z dziurawą oponą. W sumie przejechała około 3500km w tym cały sezon maratonów, czyli 9 wyścigów + treningi. Całe szczęście nie trzasnęła na mini masakrze w tamtym tygodniu...

Dziurwa w dętce zrobiła się z takim hukiem, że okoliczne psy i ich właściciele podkulili ogony. Obok trzy łatki już naklejone na dziurę. Są to przeźroczyste łatki bezklejowe kultowej(!) firmy Park Tool. Zakupiłem na test, i proszę miały szansę się sprawdzić na dystansie 2km. Miałem też tradycyjne łatki, ale niestety klej w tubce wysechł;/ Dętki nie miałem i całe szczęście bo niepotrzebnie by się dziurawiła...


Oto gotowy do jazdy zmontowany zestaw. Jak się potem okazało łatki Park Toola nie pomogły. Zestaw wytrzymał 2 kilometry i to jadąc na stojąco.


W okolicach Zoo balonik pękł znowu... Szkoda było marnować fajne łatki dlatego zastosowałem metodę DjWiro, czyli jazda na obręczy ubranej we flaki dętki i opony(a dziwiłem się czy tak się da - sorry Wiro;)). W ten sposób przemierzyłem na stojąco pół Wrocławia, czyli jakieś 7-8km. Obręcz wydaje się OK.

Dzisiaj rano wypucowałem rower...przed wycieczką...i na co mi to było?

Komentarze (36)

o kurde, ktoś tu dawno nie pojeździł! :P

blas 10:08 poniedziałek, 7 stycznia 2008

wszystko pięknie ale już mamy styczeń panie kolego, aż chce się zacytować autora tego bloga "Ktoś tu dawno nie pojeździł" ;)

tomalos 09:21 poniedziałek, 7 stycznia 2008

a fcale bo nie, bo była wycieczka wczoraj, ale nie miałem czasu wpisać ;P

blas 12:35 poniedziałek, 31 grudnia 2007

rower jak leżał, tak leży... szczęśliwego nowego roku

flash 12:24 poniedziałek, 31 grudnia 2007

Wesołych Świąt i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku życzy Siwiutki

Siwiutki 15:33 poniedziałek, 24 grudnia 2007

Wesołych Świąt:)

jahoo81 15:02 poniedziałek, 24 grudnia 2007

masz racje Flash:P
najlepszego i wiatru tylko w plecy:)

czytanka dla wrocławian i nie tylko: oficer rowerowy

blas 14:35 poniedziałek, 24 grudnia 2007

Wesołych Świąt :)

flash 09:08 poniedziałek, 24 grudnia 2007

Proste, blase usypia czujność innych bajkerów... aby jak już przyjdzie co do czego, mieć przewage nad resztą ;))

flash 00:04 środa, 19 grudnia 2007

"Wczoraj wykręciłem mieszczuchem jakieś 26km"
To Cię nie upoważnia do... nie dodawania wpisu(ów). ;)))
Ps. Ja wiem kiedy Ty jeździsz, ale nie wiem dlaczego nie wpisujesz dystansów. :(
Pozdrawiam - Czesiek

czesiek 20:45 wtorek, 18 grudnia 2007

Wczoraj wykręciłem mieszczuchem jakieś 26km po wrocku(nie mam licznika), a góral leży na podłodze w częściach i czeka na nową dętke i wymiane pancerzy(leży tak od miniNM, czyli już 10 dni:P)

blase 15:58 wtorek, 18 grudnia 2007

No nieźle :) ... ale nie mów, że taka długa przerwa w kręceniu spowodowana jest takim drobiazgiem jak opona? ;)

flash 09:08 wtorek, 18 grudnia 2007

Czesiek jak już coś to może być Młynarz na tygrysicy, albo na lwicy :D (lub odwrotnie) :P

Pozdrawiam!

Mlynarz 03:44 sobota, 15 grudnia 2007

tomalos ja sobie to wyobrażam ża mały patyk zawijasz w dętke. najpierw robisz z dętki taką ósemkę z małym górnym kółkiem wokół patyka. potem zakręcasz pare razy. Dętka pod ciśnieniem zaciśnie się na patyku.
Oczywiście dziura w dętce jest na czubku ósemki:)
Drugi patent to zawinięcie wokół dętki drutu, tam gdzie nie dochodzi powietrze jest nasza dziura.
Można też wozić taśmę klejącą i obficie okleić dziurę:D

blase 21:25 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Nie w Tygrysach, tylko w Młynarzu na Tygrysie. :)))))))))))))))

czesiek 20:49 poniedziałek, 10 grudnia 2007

możeci mi jakoś bardziej obrazowo przedstawić ten patent z naprawą dętki za pomocą patyka, bo jakieś zatępienie umysłu chyba mam dzisiaj :D

tomalos 19:01 poniedziałek, 10 grudnia 2007

nic tak nie rusza jak zdjęcie uwalonego roweru:)))a widoczki:)piękne
Pozdrawiam

karla76 16:56 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Czesiek a co jest śmiesznego w Tygrysach?! :D

Blase nie ma jedzenia, nie ma picia, bo jest się biednym studentem :/

Mlynarz 13:23 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Dzięki Błażej.
Przyjąłem do wiadomości. :)

czesiek 13:05 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Czesiek już posprzątałem. Po prosotu jak pan dętka nam przeszkodził przy pisaniu komentarza, to nie trzeba odświeżać, bo zwykle komentarz się dodał....choć lepiej sprawdzić na drugim oknie...ehhh..

Młynarz piwa się jeszcze zdążymy napić;)

blase 12:59 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Młynarz mnie to w ogóle zastanawia, jak to się stało, że na masakrze nie miałeś nic do jedzenia i picia....przez ponad 4 godziny(!?)

blase 12:26 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Młynarz na pięciu Tygrysach. - a to dobre. ;))))))))))))))

czesiek 12:17 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Młynarz na Tygrysie - hehehe. ;)

czesiek 12:10 poniedziałek, 10 grudnia 2007

A mi kiedyś się przetarła tak jak Błażejowi. :D
Ale to był stary góral hehe
10 km do domu na feldze i po krzyku:D
A oponą był dębicki Tygrys :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 11:28 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Mnie jeszcze opona nie pękła. :) Odpukać!!!!!!!!!!!! ;)

czesiek 09:48 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Szczerze powiem, że jak na taki tam Lubnów, to sklep jest bardzo porządny.
Dwie młode Panie (jedna młodsza od drugiej ;) ).
"Podpisałem listę" - to słowa ciut starszej Pani.
Dotyczyły one zakupu lizaka. Niestety rowerowych już nie było. :(
Asia z Błażejem wszystkie.... wylizali. ;)))))))))))
Wcześniej wszedłem do "sklepobaru", ale lizaków nie było.
Za to są automaty do gier, piffko lane.... .
Trzeba wybrać się tam ponownie, jakiegoś dnia letniego. ;)
Pozdrawiam - Czesiek

czesiek 09:48 poniedziałek, 10 grudnia 2007

Blase bo jeździsz po jakichś zadupiach to Ci się opony prują! :P
A jak mówiłem, przyjedź dzisiaj pod budę z piwem to nie chciałeś! :D
Także miałeś za karę awarię, Bóg Cię pokarał. :)

Siwiutki niezły patent z tym patykiem. U Blasa dziś by się nie sprawdził, ale w innych przypadkach, to ciekawa alternatywa.

Czesiek tym lubnowskim sklepem to się tak nie przejmuj, pewnie jest tak jak Blase mówi... :D
Tam wszyscy w gumiakach z pola wchodzą hehe

Wiro to miałeś przesrane :D:D:D

POZDRAWIAM!

Mlynarz 13:49 niedziela, 9 grudnia 2007

@Czesiek oczywiście że na szczęscie. W lubnowskim sklepie to oni akurat przywykli ;D

@van: zgadza się, przygoda, przygoda każdej chwili szkoda;)

@Wiro: Moja wina nie bontragerów, może zrobiły 4000km. Tylna była przetarta od dłuższego czasu na styku z obręczą. Widocznie kilka razy jeździłem na za małym ciśnieniu.

@tomalos: to miałeś większego pecha. Mnie się zdarzyła dziura w oponie drugi raz i to nie na imprezie. Ciebie pewnie krew zalewała;/

@siwiutki: patent ciekawy, ale tu była dziura w oponie. Kiedyś woziłem druciki, podkładki, stare dętki, taśmę itp:)

all faktycznie bywa error 500 - przypuszczam z powodu przeciążenia serwera. roboczo nazywamy go pan gąbka. zaraz zrobi się z tego pan dętka;)

blase 12:03 niedziela, 9 grudnia 2007

Jest sposób na brak łatek. Bierzesz patyk o długości takiej jak szerokość wewnętrzna obreczy, zawijasz wokół niego skaleczona detke. Robi się wtedy taki cycek. Naciągasz na obręcz, pompujesz i smigasz tak do wiosny. :)

siwiutki 23:56 sobota, 8 grudnia 2007

fajne foty (te dwie pierwsze) :) no to ty masz więcej szczęścia do rozcinania opon, ja w życiu rozwaliłem (tak żeby dziura była) trzy opony, pierwszy raz na fraszce a trzeci na harpaganie, drugi w drodze na zlot u kosmy... też jechałem na szczątkach ogumienia przez parę km (może parenaście? ...nie pamiętam).

ps. takie coś mi się dziś często pojawia jak jestem na BS:
Internal Server Error

The server encountered an internal error or misconfiguration and was unable to complete your request.

Please contact the server administrator, webmaster@bikestats.pl and inform them of the time the error occurred, and anything you might have done that may have caused the error.

More information about this error may be available in the server error log.

Additionally, a 404 Not Found error was encountered while trying to use an ErrorDocument to handle the request.

tomalos 22:37 sobota, 8 grudnia 2007

hehe, widzę nowe przysłowie:P Swoją drogą co to za opony te Bontagery skoro strzelają po takim dystansie..Moje Ritchey speedmax pro, wytrzymały ok. 20.000, maratony i nadal na nich jeżdżę. Ja bym se z łatkami na oponę dał spokój, kiedyś kombinowałem jak się da i nic to nie pomoże
p.s.
Ja na góralu nie odważyłbym się jechać na flaku, szkoda felgi

Dj_Wiro 21:45 sobota, 8 grudnia 2007

Dwie pierwsze fotki first class. :)

czesiek 21:45 sobota, 8 grudnia 2007

hehehe :)
takie przygody, mimo tego ze utrudniaja zycie sa najlepsze:)
ja podczas 133 km wycieczki złapałem 7 razy kapcia, zaklejałem kawalkiem karmiaty dziure w oponie, rowniez mialem 3 latki jedna na drugiej, a potem sie z tego zrobila dziura na wylot;p ale zajechalem do domu po okolo 5 h mordegi :P
pozdro;)

vanhelsing 21:41 sobota, 8 grudnia 2007

Normalnie Szaleniec. ;)))))))))))
Pozdrawiam - Czesiek
Ps. 1 Zawsze mam co najmniej 1 dętkę w zapasie + łatki + klej + ściskacz. :)
Ps. 2 Zjechałem dzisiaj w lessą drogę, żeby się od..ć i..... wdepnąłem w gó..o. :((((((((((((((((
Wiola mówi, że to na szczęście.
Qrwa - nie mogłem znaleźć kałuży, żeby w lubnowskim sklepie nie..... śmierdziało. ;)
Pozdrawiam - Czesiek

czesiek 21:41 sobota, 8 grudnia 2007
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa trzad

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]